Tolerancja jest pojęciem często mylnie rozumianym i używanym w sytuacjach zupełnie nieadekwatnych do sytuacji. Na przykład okazujemy brak szacunku wobec drugiego człowieka jako do człowieka tylko dlatego, że nie chcemy tolerować jego punktu widzenia czy zachowania. Najczęściej nasz brak szacunku objawia się w stosunku do osób, które różnią się od nas znacząco. Czy to kolorem skóry, pogladami  politycznymi czy religijnymi? Pytanie jednak brzmi czy powinniśmy w taki  sposób się zachowywać. Czy nie powinniśmy raczej szanować drugiego człowieka bez względu na jego inność, dlatego ze jest człowiekiem, a pozostać wiernym swoim zasadom w swoim myśleniu i postępowaniu?

Czy obrzucanie się błotem nawzajem prowadzi nas ludzi do czegoś dobrego? Weźmy na przykład sytuację, gdzie chrześcijanie, czyli grupa ludzi, którzy deklarują, że wierzą w Jezusa Chrystusa ciągle nawzajem krytykują się i dzielą z powodu różnic w wierze. Jeden wierzy że Niedziela jest dniem świętym drugi wierzy że Sobota. Z powodu tych różnic ludzie zamiast skupić się na świadczeniu innym o prawdzie i zbawieniu w Chrystusie prowadzą niekończącą się dyskusję, która donikąd nie prowadzi, a im przynosi tylko ujmę.

Przez to nie zajmujemy się tym czym tak naprawdę powinniśmy, bo mamy za małą świadomość tego, co tak naprawdę jest ważne. Często nasze krytykanckie zachowanie tłumaczone jest ogólnie rozpowszechnioną paniką i oburzeniem na ekstremalne zachowanie ludzi czy grup. Dzisiejsze czasy względnej swobody myśli, zachowań czy wypowiedzi służą temu, że ludzie jeszcze odważniej demonstrują swoje racje i bronią swoich praw. Nie ważne w sumie czy uważamy, że te czasy są dobre czy złe ważne bardziej to, że człowiek czy jawnie czy w ukryciu zawsze będzie robił co uważa i będzie chciał być sobą. I to jest prawo każdego z nas. Każdy człowiek ma prawo do bycia kim chce.

Czy chcemy być z tego powodu sędziamy jedeni drugich? Czy mamy takie prawo? Czy powinniśmy jako ludzie, którzy sami mają swoje problemy i pomyłki krytykować, pouczać i narzucać innym jak mają żyć? Z pokorą trzeba przyznać, że nie nasza to rola. Powinniśmy patrzeć, pilnować i naprawiać zawsze siebie, a innym pozwolić żyć swoim życiem. To, że ktoś nie żyje tak jak ja bym chciała nie moja to rzecz. Dlaczego miałabym brać na siebie odpowiedzialność za życie drugiego człowieka? Uważam, że jest to ciężar nie do udźwignięcia na dłuższa metę.

Jeśli chcemy naprawiać świat zacznijmy od siebie, a nie od wchodzenia z butami w życie innych ludzi. Odpowiemy za siebie przecież, a nie za innych. Napomnienie w miłości swojego brata, kiedy on grzeszy to nie jest wcale to samo, co krytykowanie i prostowanie człowieka z drogi, którą on obrał. Jest różnica między rozmową w trosce i miłości, a obmawianiem, pogardą i nienawiścią wobec ludzi odmiennych niż my. Szacunek do drugiego człowieka jest właściwą postawą bez względu na to jak kto wierzy jak wygląda i czym się zajmuje.

Nie oznacza to jednak, że w tym samym czasie musimy rezygnować z własnych przekonań. Jak często jednak, kiedy trzeba pokazać brak tolerancji do złych zachowań w sytuacji, gdzie ktoś krzywdzi kogoś na naszych oczach nie reagujemy. Na to nigdy nie powinniśmy być obojętni, a jak wiele razy jesteśmy. Nasz brak tolerancji właśnie w takich sytuacjach powinien się uzewnętrznić.

Zapytalam siebie czy Bóg jest tolerancyjny to na tyle na ile Boga poznałam i stwierdziłam, że jest tolerancyjny ponad miarę…nie toleruje jednak Bóg wszystkiego. Toleruje nas ludzi… ciągłe, mimo naszych ciągłych upadków. Okazuje nam łaskę i miłosierdzie ciągle.  Bo dopóki człowiek żyje i oddycha może się do Boga zwrócić i mieć pewność, że Bóg mu pomoże. Tolerancja Boga i jego cierpliwość ocaliła tak naprawdę moje życie. Tolerancja Boża jest bowiem idealna. Bóg toleruje nas umiarkowanie. Chce naszego dobra, daje nam szanse, ale tez pozwala nam się sparzyć. Przychodzi też taki moment, w którym Bóg mówi dość.

Tak samo powinniśmy my postępować w stosunku do drugiego człowieka. Powinniśmy szanować się nawzajem i tolerować, wybaczać innym, kiedy widzimy skruchę. Z drugiej zaś strony wiemy, że tolerancja nie oznacza akceptowania i zgadzania się na zło. Tolerancja nie oznacza wcale, że mamy na wszystko pozwalać, na wszystko się godzić i wszystko akceptować. Tolerancyjny wcale nie oznacza naiwny. Skoro Bóg jest tolerancyjny to możemy w nieskończoność robić co nam się podoba. Na pewno nie. Bóg wprawdzie jest miłością i jest tolerancyjny, ale jest też sprawiedliwy.

Dlatego nie powinniśmy wpadać w myślowe pułapki, ale powinniśmy rozpatrywać wszystkie kwestie w szerszym kontekście. To że szanujemy drugiego człowieka bez względu na to jak wygląda czy w co wierzy nie oznacza, że ze wszystkimi się będziemy przyjaźnić, zgadzać czy powielać ich zwyczaje. Bóg uczy nas tolerancji, ale tylko w kontekście tego, co dobre i słuszne. Tolerancja, więc nie oznacza zgadzania się i przytakiwania na wszystko, ale przede wszystkim pokazuje naszą kulturę i stosunek do drugiego człowieka jako do człowieka.

Można szanować drugiego człowieka nawet wtedy, kiedy się kompletnie z nim nie zgadzamy. Nie musimy być opryskliwi, odizolowani i dzicy w stosunku do siebie tylko dlatego, że jestesmy rożni. Nie musimy bać się różnic, kiedy znamy swoje wartości. Będąc otwarci na ludzi zawsze możemy pozostać sobą. Jestem wdzięczna Bogu za to, że poszerzył moje horyzonty myślowe i pokazał mi prawdziwe znaczenie tolerancji. Przestajemy bać się trudnych zagadnień dopiero wtedy, kiedy je zrozumiemy. Otwarta i szczera rozmowa umocni tylko nasze zdanie jeśli ono jest w nas mocno ugruntowane.